Wczoraj reprezentacji Polski udało się przełamać po piątkowej porażce z Ukrainą i w stylu pozostawiającym wiele do życzenia, pokonała… złożoną z amatorów drużynę San Marino 5:0. Autorem jednej z bramek dla biało-czerwonych został eks polonista Łukasz Teodorczyk. Nasz były napastnik, obecnie reprezentujący w ekstraklasie barwy poznańskiego Lecha, zameldował się na placu gry w 59 min. zmieniając bezproduktywnego tego dnia Arkadiusza Milika. Z kolei 2 minuty później Teodorczykowi udało się strzelić bramkę, która była jego „pierwszym trafieniem” w oficjalnym meczu reprezentacji (nie wiadomo, czy mecz towarzyski z Rumunią, w którym Teodorczyk strzelił dwie bramki, zostanie uznany przez federacja FIFA ze względu na zbyt dużą liczbę zmian, do jakiej doszło w drużynie rumuńskiej). Z kolei pełne 90 min. rozegrał także inny, były gracz Czarnych Koszul, a obecnie tureckiego Trabzonsporu – Adrian Mierzejewski.
Wczoraj swoje mecze rozegrali również inni zawodnicy występujący w Polonii. 90 min. zaliczył w reprezentacji Estonii Igor Morozov, w wygranym 2:0 meczu z Andorą. Natomiast Aleksandar Todorovski zagrał od 70 min. w przegranym meczu 0:1 z reprezentacją Belgii.
Po raz kolejny popis dała młodzieżowa reprezentacja Polski U-21, która pokonała w meczu towarzyskim rozegranym w Legionowie, swoich rówieśników z Łotwy 4:1. W 9 min. na listę strzelców wpisał się Paweł Wszołek. Warto również odnotować wysokie zwycięstwo 6:0 reprezentacji Polski U-18 nad Ukrainą we Lwowie.
Przed spotkaniem derbowym z Legią mobilizują się piłkarze Polonii. – Nie trzeba się dodatkowo motywować na to spotkanie. Jesienią był remis i teraz wypadałoby wygrać dla naszych kibiców – mówi przed sobotnim meczem z Legią Warszawa pomocnik Polonii Jacek Kiełb. Kiełb do Polonii wypożyczony jest z poznańskiego Lecha. „Czarne Koszule” po sezonie mają prawo pierwokupu zawodnika. Niewiele jednak wskazuje, że tak się stanie. Polonia boryka się bowiem z poważnymi problemami finansowymi. – Nie wiem jaka będzie moja przyszłość – mówi Kiełb w magazynie „Czarnych Koszul”. – Chciałbym, żeby w Polonii zapamiętali mnie jako zawodnika, który zostawił tu kawałek zdrowia i coś wniósł do gry – dodaje po chwili pomocnik naszego zespołu.
Do dobrej gry w sobotnim spotkaniu mobilizowali naszych piłkarzy także kibice i psycholog. – Nóg na pewno nie odstawimy – zapowiedzieli fanom zawodnicy „Czarnych Koszul”. Stawiła się niemal cała drużyna za wyjątkiem reprezentantów. Spotkanie miało charakter przedderbowego i przedświątecznego happeningu. Doszło m.in. do symbolicznego pojedynku pisanek w którym jajo w czarno-czerwonych barwach stłukło jajo w kolorze zielonym. Piłkarze, których kibice porównali do Galów walczących z legionistami, otrzymali też prezenty w tym książki o Asteriksie ze specjalną dedykacją. Jak na to zareagowali zawodnicy? Z humorem. Doszło też do wymiany zdań na temat przyszłości klubu. – Zdajecie sobie sprawę, że w czerwcu Polonii może nie być w ekstraklasie – powiedział jeden z graczy „Czarnych Koszul”. – Ale nie przejmujcie się. Gramy do końca. Nóg na pewno nie odstawimy. Dla nas to życiowa szansa, pokazać się w takich trudnych warunkach, w tym i innych meczach. Czekamy teraz na to, jaką taktykę wymyśli trener Stokowiec, a na pewno coś wymyśli – dodał. Kibice pokazali piłkarzom wiszące pod sufitem restauracji zdjęcia z tablicą wyników z trzech ostatnich pojedynków derbowych na Konwiktorskiej: 2:1, 3:0, 1:0. – Fajnie by było, żeby zawisło kolejne – poprosili piłkarzy.
Miejmy nadzieję, że piłkarzom uda się sprostać naszym oczekiwaniom. W kontekście derbów wiadomo jedynie, że nie zagra Mariusz Pawełek, którego kontuzja kolana, jakiej doznał w ostatnim sparingu przeciwko drużynie GKS Bełchatów, najprawdopodobniej wykluczy z gry do końca sezonu. Znana jest także obsada sędziowska 20. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Spotkanie derbowe poprowadzi sędzia Paweł Gil z Lublina.
Podczas meczu grupa Emeriten Gang będzie prowadziła zbiórkę pieniędzy na tablicę dla śp. prezesa Polonii Jana Ranieckiego.
Jakiś koleś przykleja się do nośnego medialnie tematu żeby trochę napompować atmosferę wokół siebie. Szkoda zawracać sobie głowę takim żartownisiem, tym bardziej że na mój nos latem wystąpił jako zając JW, który miał napędzać klientów i podbijać stawkę za klub.
JW wróci…
„Pieniądze” Patrowicza to wirtualne pieniądze. Dziwne, że zazwyczaj kręci się koło klubów, z którymi coś wspólnego ma sról.
http://www.youtube.com/watch?v=C7EG3l5qt-8
Tyle w temacie…